poniedziałek, 03 czerwiec 2013

Już 5 czerwca do Szczecina zawita prof. Lechosław Lameński, historyk, krytyk sztuki, prof.nadzw. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Gość wygłosi prelekcję na temat genialnego polskiego artysty, często zapomnianego w Polsce,  za to docenianego na świecie Stanisława Szukalskiego „Stacha z Warty” .
 
Stach z Warty Plakat aut. M.ZaborowskiegoSpotkanie odbędzie się 5.06. 2013. o godz. 18.00 w Szkole Delta, Szczecin,  ul. Żołnierza Polskiego 5, II piętro , sala 23
Wykład będzie wzbogacony prezentacją multimedialną przygotowaną przez prof. L. Lameńskiego.

Stanisław Szukalski, pseudonim artystyczny „Stach z Warty” (1893-1987) - polski rzeźbiarz, patriota, propagator sztuki narodowej opartej na słowiańskiej kulturze i tradycjach,  jego geniusz porównywany jest przez niektórych z takimi artystami jak Michał Anioł, czy Leonardo da Vinci.  Poniżej prezentuję dwa artykuły które przybliżą postać wielkiego artysty „Stacha z Warty” . Pierwszy artykuł to fragment recenzji książki Lechosława Lameńskiego , a zarazem monografii  artysty „Stach z Warty. Szukalski i Szczep Rogate Serce”, natomiast drugi artykuł to tekst wyjątkowy ponieważ  został napisany przez ucznia Szukalskiego - Mariana Konarskiego w setną rocznicę urodzin artysty.

„Tytułowy bohater książki Lechosława Lameńskiego - Stanisław Szukalski (1893-1987), urodzony w Warcie koło Sieradza jako syn ubogiego kowala, znany później bardziej jako Stach z Warty Szukalski, to jeden z najbardziej kontrowersyjnych artystów polskich, którego niekonwencjonalne zachowanie, udziwnione słownictwo, zwłaszcza jednak szokujące teorie i hasła na temat szkolnictwa artystycznego, były powodem największych skandali w życiu artystycznym Krakowa i Warszawy w okresie dwudziestolecia międzywojennego.

Ten charyzmatyczny rzeźbiarz, rysownik, projektant i teoretyk, gorący przeciwnik sztuki francuskiej i jej zgubnego - jego zdaniem - wpływu na sztukę polską, niemal całe swoje długie i barwne życie przebywał w USA, gdzie osiadł jako młody, zaledwie dziesięcioletni chłopiec. W Polsce, którą bardzo kochał (choć stosunek do rodaków, zwłaszcza do recenzentów i krytyków sztuki, miał więcej niż negatywny), pojawiał się na krótko i raczej przelotnie. Początkowo przez blisko cztery lata (1910-1913) studiował rzeźbę w krakowskiej ASP, potem pojawił się w Krakowie i Warszawie na kilka miesięcy dopiero na przełomie 1928-1929 roku, a następnie w latach 1936-1939, aby ostatecznie osiąść w Katowicach, gdzie na zlecenie wojewody Grażyńskiego podjął się realizacji dwóch płaskorzeźb na gmachu Muzeum Śląskiego oraz pomnika Bolesława Chrobrego (niestety ich modele gipsowe zniszczyli hitlerowcy we wrześniu 1939 roku). Po raz ostatni przyjechał do Polski - na kilka tygodni - w 1957 roku.

W połowie 1929 roku Szukalski zorganizował z grona swoich gorących zwolenników Szczep Rogate Serce, grupę artystyczną czynną faktycznie do jesieni 1936 (choć formalnie Szczep istniał jeszcze na początku lat 70.). Grupa wydawała własne pismo „Krak”, ulotki i kartki pocztowe (z reprodukcjami prac Szczepowców i Mistrza), zorganizowała kilkanaście wystaw (w kraju i za granicą), proklamowała nowy typ nauczania w tzw. „Twórcowni”, podczas gdy Szukalski kierował jej poczynaniami z dalekiej Kalifornii, gdzie mieszkał - z małymi przerwami - aż do śmierci. Tam też wymyślił w 1940 roku teorię Macimowy (nad którą następnie pracował do końca życia), w myśl której wszyscy ludzie mówili niegdyś jednym językiem, a był nim język polski. Dla udokumentowania swojej tezy (łączącej rozważania lingwistyczne, z badaniami historycznymi, antropologicznymi i archeologicznymi) napisał ponad 42 tomy tekstu, które zilustrował blisko 14 tysiącami bardzo precyzyjnych rysunków. Niestety, patologiczna niechęć do krytyków, trudny charakter, problemy finansowe, zwłaszcza jednak brak współpracy z reprezentantami lokalnych środowisk artystycznych, skutecznie izolowały Szukalskiego, jego skomplikowaną sztukę i coraz bardziej irracjonalne (szalone) koncepcje artystyczne zarówno na gruncie amerykańskim jak i w odległej Polsce, w której pomijano go z reguły milczeniem.”
Źródło: KUL

Stach z Warty Szukalski

Dnia 13 grudnia 1993 roku minęła setna rocznica urodzin słynnego polskiego rzeźbiarza Stanisława Szukalskiego (Stacha z Warty).

Postać to niezwykła. Urodził się w Warcie koło Sieradza Jako syn Dionizego Szukalskiego, kowala i Konstancji z Sadowskich. Ojciec jego w rok po urodzeniu syna wyjechał do Afryki w poszukiwaniu pracy. Tam brał udział w wojnie burskiej przeciw Anglikom. Po zakończeniu tej wojny wrócił do kraju. Cała rodzina przeprowadziła się do Gidel, gdzie założono gospodarstwo. Ale Dionizy znowu wyrusza w świat, a gdy Anglia nie wpuszcza go do Afryki, ze względu na udział w wojnie burskiej, udaje się do Stanów Zjednoczonych. W roku 1907 sprowadza tam również rodzinę. Tutaj Stanisław chodzi do szkoły, a w soboty do Institute of Art. Zwraca na siebie uwagę nieprzeciętnymi rzeźbami. Ukazał się nawet artykuł o nim pt. „Geniusz, syn polskiego kowala”. Ojciec chcąc Stasia kształcić w sztuce wysyła go do Krakowa. Szesnastoletni chłopiec, zamiast wstąpić do gimnazjum, udaje się wprost do Akademii Sztuk Pięknych do klasy rzeźby Konstantego Laszczki, gdzie akurat odbywa się egzamin konkursowy. Widocznie rysunki i fotografie rzeźb tak zachwyciły profesora, że ten pozwolił mu stawać do egzaminu, mimo tak młodego wieku i rozpoczętego już konkursu. Szukalski nie rzeźbi całej figury modelki, jak inni, tylko jej kolano, mimo lekkich szyderstw kolegów. Lecz prof. Laszczka tłumaczył im, że właśnie w tym ten chłopiec wykazał mistrzostwo poczucia formy i dlatego zostaje natychmiast przyjęty. Na Akademii był dwa i pół roku, lecz pracował według swojej metody, nie zgadzając się z metodą profesora, polegającą na studiach z modela. Pracował z pamięci, rzeźbiąc kompozycje, za które otrzymywał wyróżnienia, a nawet srebrny medal. Równocześnie już wtedy wystawiał szereg razy rzeźby i rysunki w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Plastycznych w Krakowie, wśród wielu znanych artystów takich jak J. Malczewski, T. Niesiołowski, St. I. Witkiewicz.

We wrześniu 1913 roku opuszcza Kraków i spotyka się z ojcem w Chicago. Po śmierci ojca stan majątkowy rodziny staje się katastrofalny. Stanisław pracuje fizycznie jako kamieniarz i jako robotnik w rzeźniach chicagowskich, często głoduje. Zaczyna jednak rzeźbić i zdobywa zainteresowanie wielu krytyków amerykańskich. Żeni się z malarka Helen Walker, co umożliwia mu lepszą egzystencję i intensywną twórczość. Nie zapomina też o Ojczyźnie.

Do kraju wraca w roku 1923 z całą dotychczasową twórczością i urządza wystawę w warszawskiej Zachęcie pragnąc wszystkie dzieła ofiarować Polsce. Wtedy jego twórczość oceniono dość krytycznie, a ofiary nie przyjęto ponieważ „dzieła nie były wykonane w szlachetnym materiale - brązie, czy marmurze, lecz w gipsie”…
Szukalski wtedy podróżuje dość dużo, a w roku 1925 bierze udział w dziale polskim Międzynarodowej Wystawy Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu, gdzie odnosi duży sukces (Grand Prix, Dyplom Honorowy, Złoty Medal). Prasa polska odniosła się do niego jednak negatywnie, wręcz zawistnie… Również otrzymana wtedy pierwsza nagroda za projekt pomnika Mickiewicza dla Wilna - nie zrealizowana, oprotestowana przez grono artystów, wskazuje na niezrozumienie i obskurantyzm ówczesnych środowisk artystycznych… To wszystko wywołuje u Szukalskiego poczucie niesprawiedliwości. Wraca jednak do kraju w roku 1928 i zamieszkuje w Krakowie.

W maju 1929 roku otwiera wielką wystawę w krakowskim Pałacu Sztuki, na otwarciu której wygłasza odważne przemówienie (nazwane wtedy „napastliwym”) - krytykując szkodzenie sztuce polskiej przez wprowadzenie wpływów kosmopolitycznych (przeważnie paryskich) zwłaszcza przez profesorów Akademii Sztuk Pięknych, a samą Akademię - za błędną metodę pedagogiczną. Zalecał metodę tak zwaną „twórcownianą”, przygotowującą adepta wprost do spontanicznej twórczości.

To wystąpienie wywołało ogromną sensację, przysporzyło Szukalskiemu przeciwników, ale równocześnie wielu entuzjastów, a w Polsce wielką sławę. Szukalski rozpoczął dużą akcję na rzecz odrodzenia  się sztuki polskiej, założył w tym celu organizację artystyczną „Szczep Rogate Serce” i pismo „Krak”. „Szczep” w latach trzydziestych urządzał w całej prawie Polsce wystawy przyjmowane niezwykle entuzjastycznie. Nadchodziła II wojna światowa. Przekreśliła  ona  wykonanie programu „Szczepu”. Szukalskiemu udało się wyjechać za granicę. Byłby aresztowany przez hitlerowców, którzy zniszczyli prawie całą jego twórczość, zdeponowaną w gmachu Sejmu śląskiego  w  Katowicach. Szczepowcy zeszli do podziemia i brali udział w pracy konspiracyjnej. Po wojnie zaczęła się, podobna jak przed wojną, propaganda niszczenia i oczerniania wysiłków i programu Szukalskiego,  która niestety - w niektórych środowiskach trwa do tej pory. Szukalski i Szczep przeznaczeni są do zapomnienia.

Do obecnej chwili (sześćdziesiąt lat!) nie ukazało się w Polsce żadne dzieło, żaden album o Szukalskim. W Ameryce wyszło 6 książek. Wzmaga się teraz zainteresowanie tamtym, tak romantycznym, nawet heroicznym okresem. Młodzi pokątnie muszą szukać wszelkich o nim wiadomości, gdyż nie znalazł się żaden wydawca, który zainteresowałby się tak atrakcyjną książką... To rzeczywiście wygląda na zamierzony spisek przeciw kulturze... Ale rośnie legenda.

Po wojnie cały czas Szukalski pracował w Stanach,  wiele cisząc cierpiąc z powodu niemożności rozwinięcia szerszej działalności rzeźbiarskiej. Uważał się za nieśmiertelnego… Ale śmierć go odszukała… Zmarł 19 maja 1987 roku na udar mózgu. Prochy   Jego zostały przez przyjaciół przewiezione na Wyspę Wielkanocna i  tam rozsiane na wzgórzu Rano Raraku, koło wielkiej postaci rzeźby nie oddzielonej jeszcze od wulkanicznej góry. Tak się zamknęła legenda Szukalskiego, który w Wyspie Wielkanocnej widział kolebkę cywilizacji.

Po zgonie Szukalskiego napisałem symboliczny „ostatni list do Niego”. Przytoczę niektóre fragmenty:

(…) Urodziłeś się w okresie Młodej Polski i ducha jej romantyzmu przenosiłeś do naszych prozaicznych czasów. Historiozofia Twych dzieł, idąca bardziej mistycznym śladem niż Matejki, raziła czcicieli Picassa i przeżuwaczy profesorskich pensji. Wielki talent jest niewygodny dla wszelkich komisji przeciętniaków.
(…) Pisałeś mi nieraz, że gdy w tak pięknej przecież Kalifornii - z nawału myśli nie mogłeś spać nocami - marzyłeś, że chodzisz po ukochanym Krakowie. Że czujesz pod stopami bruk każdej znanej  Ci ulicy. Wyczuwasz lekkie pochylenie Floriańskiej, Wiślnej, równą płaszczyznę rynku. Chodziłeś tu duchem wśród nas tyle lat.
Gdzież teraz duchem jesteś?
/Marian Konarski, „Wielki zapomniany”, „Gazeta Polska” nr 169-170, Warszawa 1994/
Złote myśli Szukalskiego
„Wszyscy rodzimy się talentami.  To nauczyciele i profesorowie karczują talenty.  Każdy rodzi  się z kształtem duszy,  ale potem jest wykształcony.”      .
„Trzeba robić każde dzieło,   jakby miało być ostatnim w  życiu.  Jakby miało być testamentem i  pomnikiem dla samego siebie.”
„Prawdziwi   święci  to  Pasteur i  Skłodowska-Curie.”
Artykuł ukazał się w piśmie „Żywioł” nr 9/3496r.sł. wydanym przez Narodowy Zespół Koncepcyjno-Studyjny” w 1996r.
Polecam też:

Franciszek Walczowski o Stanisławie Szukalskim
http://www.szkockiniklot.pl/publicystyka/130-franciszek-walczowski-o-stachu.html


Jeden z najpopularniejszych aktorów hollywoodzkich upomina się o polskiego artystę
Stanisław Szukalski - dziadek DiCaprio
http://www.tygodniksolidarnosc.com/2010/51/3_sta.htm

Oficjalna strona artysty:
http://szukalski.com/

Logowanie

Najbliższe święto

Kupała 20.06.2019 20:00 30 Dni Kupała

Ostatnio na forum

  • Brak postów do publikacji.
1996-2019 Rodzima Wiara
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος